W Danii to mieszkańcy mają władzę nad infrastrukturą energetyczną, zwłaszcza jeśli chodzi o zaopatrzenie w energię elektryczną i ciepło. Czy narady obywatelskie pomogą mieszkańcom w Polsce wspólnie decydować o tym, z jakiej energii korzystają?

Na początku XX w. w Danii energetyka rozwijała się przede wszystkim w miastach. Kiedy oprócz wodociągów, kanalizacji i gazociągów pojawiła się w nich elektryczność, ludzie z obszarów wiejskich zaczęli się zastanawiać jak zaopatrzyć w energię swoją okolicę. W wielu miejscach tworzyły się spółdzielnie produkujące energię, na wzór istniejących już wcześniej spółdzielni spożywczych czy mleczarskich. Ta struktura zaopatrzenia w energię istnieje do dziś.

Za przykład może posłużyć energetyka wiatrowa. Narodziła się ona w latach 70-tych. Z czasem zaczęto produkować coraz większe i wydajniejsze turbiny wiatrowe – wytwarzały one tak dużo energii, że nawet największe gospodarstwa nie były w stanie jej zużyć. Dlatego też entuzjaści tego rodzaju energetyki opracowali koncepcję spółdzielni wiatrowej. Polega ona na tym, że grupa osób może wspólnie zainwestować w wiatrak zlokalizowany w pobliżu ich miejsca zamieszkania i korzystać z wytwarzanej przez niego energii.

W latach 80-tych standardem były wiatraki o mocy 55kW. Produkując rocznie 100 000 kWh, taka turbina mogła zapewnić energię dla około 25 rodzin. Wymagane było jednak, aby współwłaściciel turbiny mieszkał w jej pobliżu, tzn. albo w tej samej miejscowości, albo w odległości max 10 km od wiatraka.

W latach 90-tych spółdzielnie wiatrowe dalej się rozwijały, zwiększała się liczba członków każdej spółdzielni i inwestowały one w większe turbiny, a także w większą ich ilość. Obecnie największą spółdzielnią wiatrową jest Middelgrunden. Liczy ona 7000 członków i korzysta z morskiej elektrowni wiatrowej, składającej się z 10 wielkich turbin wiatrowych zlokalizowanych w pobliżu portu w Kopenhadze.

Ostatnio coraz mniej lokalnych spółdzielni decyduje się inwestować w turbiny. Dzieje się tak, ponieważ prywatni inwestorzy stanowią silną konkurencję. Inwestycje są też bardziej kosztowne, między innymi ze względu na konieczność przeprowadzenia szczegółowych ocen oddziaływania na środowisko. W tej sytuacji, aby mimo wszystko zapewnić udział lokalnych społeczności w dużych nowoczesnych instalacjach, wprowadzono nowe zasady. Ze wszystkich elektrowni wiatrowych instalowanych na lądzie 20% udziałów musi zostać zaoferowane lokalnym mieszkańcom.

Doświadczenie pokazuje, że kiedy energetykę wiatrową rozwija inwestor z zewnątrz, mieszkańcy protestują. Inaczej jest, jeśli już na samym początku wszystkich sąsiadów zaprosi się do udziału w inwestycji. Mogą oni wtedy wypowiedzieć się na temat konkretnej lokalizacji każdego wiatraka, a także dostrzec korzyści płynące z projektu. Wsparcie ze strony lokalnej społeczności znacznie przewyższa wtedy protesty. Warto podkreślić, że w Danii lokalne spółdzielnie i samorządy traktowani są jako ważni gracze w rozwoju energetyki opartej na odnawialnych źródłach energii, takich jak wiatr i słońce.

Podczas narady obywatelskiej w Rejowcu Fabrycznym, mieszkańcy zaproponowali, że problem niskiej emisji można byłoby rozwiązać, inwestując wspólnie na przykład w niewielką farmę wiatrową. Dzięki niej wszyscy mieliby dostęp do tańszej energii. Duńczycy pokazują, że takie rozwiązania są możliwe, a narada obywatelska to doskonała okazja do rozmowy na ten temat.