Rejowiec Fabryczny uzyskał prawa miejskie zaledwie kilkadziesiąt lat temu. To zatem stosunkowo młode miasto. Może dlatego trudno w nim znaleźć elementy typowo miejskie, jak na przykład wyraźne centrum z rynkiem – życie koncentruje się wzdłuż głównej ulicy, wokół której rozsypane są osiedla, parki, sklepy i ogródki działkowe. Samorząd miasta w dekadzie członkostwa w Unii Europejskiej obrał kurs na rozwój. Unijne dotacje wsparły rejowieckie inwestycje.

Obecnie liczba mieszkańców Rejowca Fabrycznego to około 5 tys. osób. Życie płynie tam spokojnie, a rejowianie cenią sobie ten spokój, z dala od zgiełku charakterystycznego dla wielkich metropolii. Niestety, niewielkie możliwości zatrudnienia w mieście sprawiają, że młodzi i lepiej wykształceni ludzie wyruszają w poszukiwaniu pracy do większych miast, także poza Polską.

Młodzi ludzie próbują się ustatkować, szukają rozwiązań, które pomogą im w życiu. Dużo młodych wyjeżdża za granicę, bo tu nie ma pracy, – mówi Karolina, która sama planuje wkrótce wyjechać do Irlandii.

Od początku swojego istnienia Rejowiec Fabryczny był silnie związany z rozwojem fabryki cementu. Dawniej była to Cementownia „Firley”, a obecnie Zakład Cementownia REJOWIEC S.A. Zadecydowało to o przemysłowym charakterze Rejowca, co w połączeniu ze stosunkowo krótką tradycją miejską niewątpliwie wpływa na poczucie lokalnej wspólnoty. Większość mieszkańców to ludzie z okolicznych miejscowości. Osiedlili się tutaj właśnie ze względu na możliwość pracy w cementowni i firmach współpracujących.

Przemiany w miasteczku skupiły się na inwestycjach infrastrukturalnych. Może dlatego wielu osobom trudno jest je dostrzec. Narzekają, że nic ciekawego się nie dzieje, ale sami tak naprawdę nie interesują się i nie uczestniczą w życiu publicznym. – Warto zapytać ludzi, czego im potrzeba, czego im brakuje w Rejowcu, może wtedy łatwiej będzie rozmawiać – zastanawia się Karolina. – Bo brakuje jeszcze wielu rzeczy, np. rozrywek czy wydarzeń kulturalnych. Rejowieccy samorządowcy dodają zaś, że najpierw trzeba było tworzyć warunki, bazę materialną dla takich form aktywności.

Jak zacząć rozmawiać?

Tematów, które mogą ludzi zainteresować jest dużo, niełatwo jednak zachęcić ich do aktywnego udziału w dyskusji. Próbę „rozruszania” mieszkańców Rejowca Fabrycznego podjęli organizatorzy projektu „Włącz się” – przedstawiciele dwóch organizacji pozarządowych, Instytutu na rzecz Ekorozwoju i Fundacji Pola Dialogu. Postanowili oni zachęcić ludzi do dyskusji nadając jej ciekawą formę narady obywatelskiej. W trakcie takiej narady grupa mieszkańców pracuje nad propozycjami konkretnych działań w swojej gminie, a następnie przekazuje rekomendacje na ręce lokalnych władz. Metoda ta jest z powodzeniem stosowana w wielu krajach, natomiast w Polsce dopiero zaczyna swoją karierę.

Burmistrz Rejowca Fabrycznego, Stanisław Bodys, z entuzjazmem poparł projekt. – Ten pomysł idealnie wpisuje się w moją wizję współpracy z mieszkańcami, – podkreślał. – Nie chodzi tu tylko o konsultacje społeczne, ale właśnie o debatę, o naradę obywatelską. Tematy mogą wynikać z bieżącego funkcjonowania miasta lub pojawiających się problemów. Najlepiej żeby to sami mieszkańcy spośród spraw ważnych wybierali dla nich najważniejsze, a następnie wypracowywali pomysły na ich rozwiązanie.

Punktem wyjścia do dyskusji w Rejowcu Fabrycznym były sprawy związane z energią – stąd nazwa „energetyczne narady obywatelskie”. Mieszkańcy często jednak wychodzili poza ten temat i chętnie rozmawiali też o innych sprawach, które ich niepokoiły, ciekawiły lub cieszyły.

- Największe wyzwanie to wyciągnąć ludzi z domów. Tutaj się to udało, – podkreśla pani Krystyna, uczestniczka narady, którą od dawna martwiły niedostatki życia publicznego w miasteczku. – Najważniejsze to wyjść ten pierwszy raz, jak już raz ktoś przyszedł to potem przychodził, bo się wciągał. Początki były trudne, ale postarałyśmy się, żeby ludzi przekonać. Ludzie pozamykali się w domach, ale jak ktoś raz przyjdzie, to potem już się integruje. Tak jak to było z nami…

Mieszkańcy, którzy włączyli się do narady opowiadali o projekcie swoim znajomym i zapraszali ich do udziału. - To ważne, żeby z ludźmi rozmawiały osoby znane, cieszące się szacunkiem, bo to też dużo znaczy, – podkreśla pani Jola, którą do udziału w naradzie namówiła znajoma. – Żeby nie dały się łatwo zwieść, działały w dobrej wierze i z przekonaniem. To ludzi zachęca.

Jak wyglądała narada?

Zaczęło się od spotkania informacyjnego na jesieni 2012 roku. Potem były dwudniowe warsztaty, na których mieszkańcy uczyli się trochę o sobie, o tym jak rozmawiać, dlaczego warto mówić o sprawach związanych z energią. W 2013 roku ruszyła seria spotkań energetycznej narady obywatelskiej.

Kto brał w niej udział? Mieszkańcy z różnych osiedli, w różnym wieku. Pani Krystyna, aktywna działaczka Klubu Seniora, pan Sylwester ze stowarzyszenia Ekologiczne Ogrody Działkowe, chłopaki z klubu sportowego „Sparta”, pani Henryka, która lubi wiedzieć, co się dzieje, pan Edward, który przyszedł w zastępstwie żony i już został…

Dlaczego zdecydowali się przyjść? Bo zachęcili ich sąsiedzi, znajomi, bo poczuli, że coś trzeba w miasteczku zmienić, że może warto zrobić coś wspólnie. Bo zaintrygował ich temat narady – o co właściwie chodzi z tą energią? Czy rzeczywiście możemy mieć wpływ na to ile płacimy za ogrzewanie, albo za prąd?

Na pierwszym spotkaniu trzeba było wybrać najważniejszy temat do dyskusji. Sugestie były różne. Jak obniżyć koszty związane z energią? Jak znaleźć środki na inwestycje? Jak wypracować dialog pomiędzy mieszkańcami a urzędnikami?

Ostatecznie wybrano problem niskiej emisji. Co to takiego? Z początku pojęcie było obce wielu osobom. Kiedy udało się je wyjaśnić, okazało się, że rzeczywiście, gryzący dym na ulicach w zimowe wieczory dokucza wszystkim. Okna nie można otworzyć. A wszystko dlatego, że sąsiad zdecydował wrzucić do pieca plastikowe butelki, albo na podwórzu pali śmieci i opony.

Następnie pojawiło się pytanie – jak to zmienić? Co można zrobić? Kto powinien być za to odpowiedzialny? Czy są regulacje ustawowe? Co mogą uczynić władze? Ale też była refleksja, że sami mieszkańcy też powinni się przyjrzeć swojemu zachowaniu. Spojrzeć na sąsiada, może zwrócić uwagę, niekoniecznie od razu składać donos. Może wprowadzić kontrolę, chociaż straż miejska do domu wejść nie ma prawa, najwyżej zostawi upomnienie. Jak zaoszczędzić na ogrzewaniu, ale nie kupując węgiel najgorszej jakości? Może zakupy robić wspólnie, hurtowo, wtedy taniej wychodzi. Pomysłów było mnóstwo.

Nie wszystko jednak da się zrobić. Specjalistycznej wiedzy często brakuje, nie wiadomo gdzie jej szukać albo wstyd zapytać. Uczestnicy narady mieli jednak ekspertów pod ręką – na spotkaniach pojawił się i prawnik, i energetyk, a także osoby z Urzędu Miasta. Rozwiali oni wiele wątpliwości i już było wiadomo, co jest sens proponować, a o czym można najwyżej pomarzyć…

W końcu wszystkie najważniejsze pomysły zostały spisane! Jednak przed przekazaniem ich burmistrzowi trzeba było skonsultować wypracowane propozycje działań z innymi mieszkańcami miasteczka – w końcu to ich reprezentowali członkowie narady. W tym celu zorganizowano wysłuchanie publiczne, podczas którego przedstawiono pomysły, jak zapobiegać niskiej emisji w Rejowcu. Temat energetyczny, trudny, odległy, a przyszło ponad 80 osób!

Uczestnicy, którzy prezentowali na scenie swoje pomysły, spotkali się z pewną nieśmiałością ze strony publiczności. Chociaż wszyscy uważnie słuchali, mało kto zadawał pytania. Pan Sylwester był trochę rozczarowany. – Czy ludzie nie chcą być aktywni, nie chcą rozmawiać? Myślałem, że będzie większe zainteresowanie takimi propozycjami jak stworzenie biuletynu informacyjnego. Przecież ludzie powinni być ciekawi, co się dzieje, jakie decyzje urząd podejmuje, a głosy były przede wszystkim na sprawy już znane – solary i ocieplanie budynków.

Rzeczywiście w głosowaniu na najważniejsze działania zwyciężyły właśnie instalacja kolektorów słonecznych oraz termomodernizacja budynków i to one znalazły się w czołówce listy propozycji, które złożono na ręce burmistrza.

Jednak czy przygotowane przez mieszkańców propozycje, czyli rekomendacje społeczne, uda się wprowadzić w życie? Jak ich realizacja wpłynie na losy i dalszy rozwój miasteczka?

Czy na naradzie się nie skończy?

Pani Krystyna po wysłuchaniu publicznym była pełna nadziei. – Na pewno nic nie poprawi się z dnia na dzień, – podkreślała, – ale jak wejdą w życie nasze rekomendacje, to nasze miasteczko na pewno dalej będzie się korzystnie zmieniać.

Pani Henryka też była zadowolona. – Uczestniczyłam w spotkaniach narady, a dzisiaj mogłam zobaczyć rezultat wspólnej pracy. Myślę, że to dla nas na pewno taka lekcja i teraz trzeba się postarać aby jak najwięcej pomysłów wdrożyć w życie. Samo mówienie o tym to połowa sukcesu, najważniejsze jest, żeby chociaż jeden procent dało się wdrożyć.

Kiedyś mieliśmy taki cykl spotkań w ramach konsultacji społecznych na temat strategii rozwoju miasta – przypomina sobie Anna Szokaluk z Urzędu Miasta. – Wtedy jednak był to konkretny zadany temat, a tutaj rozmowa i prowadzenie do wniosków, wypracowanie wspólnego poglądu. To mi się bardzo podobało i uważam, że to jest dla nas wszystkich bardzo ważne i że to zaprocentuje w przyszłości. W tej sytuacji mieszkańcy już nie dadzą się uciszyć. Podobnie uważa burmistrz: – Konsultacje mogą się różnie kojarzyć, bo są obowiązkowe. Narada jest niewymuszona, ale i daje szansę uczestniczenia każdemu w dyskusji o sprawach, które go dotyczą, a później wspólnie wdrażać możliwe propozycje. Skoro może być współdecydowanie, pojawiła się też współodpowiedzialność.

Edukacja przede wszystkim

Uczestnicy narady dużo mówili o tym, jak ważna jest edukacja i podnoszenie poziomu świadomości społecznej, najlepiej od najmłodszych lat. Że to się sprawdza, widać było na przykładzie konkursu „Energetycznie zakręceni”, który toczył się w rejowieckich szkołach równolegle z naradą.

To ważny projekt, bo wiele dzieci chyba po raz pierwszy spotkało się z pojęciem niskiej emisji i z tym, że nie wolno palić śmieci, – ocenia pani Joanna, nauczycielka plastyki, która czuwała nad konkursem. – Utrwalanie dobrych nawyków dotyczących oszczędzania energii np. gaszenia światła po wyjściu z łazienki, jest potrzebne. Tak samo warto przypominać, że nie można wrzucać do pieca np. plastikowych butelek. Jeśli powtarzamy to wielokrotnie, to myślę, że zapadnie to dzieciom w pamięć.

Na pewno dużo dowiedzieli się też rodzice. – Rodzice bardzo się angażują, zwłaszcza rodzice młodszych dzieci aktywnie uczestniczyli w przygotowaniach do konkursu – podkreśla pani Joanna.

Dzieci miały dużo do powiedzenia i wiedziały, co chcą przekazać w swoich pracach. – Namalowałam, jak dziewczynka pali różne śmieci i to sprawia, że są kwaśne deszcze. Te deszcze powodują, że usychają rośliny i roślinożercy nie mają co jeść, – tłumaczy jedna z laureatek konkursu, Julia z III a. – Mam nadzieję, że gdy ludzie zobaczą ten rysunek, to zmienią swoje zachowanie.

Narada obywatelska zwróciła uwagę na problem, z którego wielu mieszkańców nie zdawało sobie sprawy. Nie tylko dzieci nie wiedziały wcześniej, czym jest niska emisja. – Wysłuchanie publiczne było bardzo ważne i uświadomiło naszym mieszkańcom wagę problemu – podkreśla pani Małgosia, która podczas wysłuchania prezentowała rekomendacje. – Ci, którzy nas dzisiaj słuchali na pewno dowiedzieli się czegoś nowego i ciekawego. Pani Jola dodaje: – Każdy się czegoś nauczył.

– Na pewno też coś tam sobie pomyślimy, dlaczego palimy tego starego buta, a nie wyrzucimy, – podkreśla pani Henryka. – Po tych rozmowach to pewnie go jednak wyrzucimy, a nie spalimy. Jeden drugiemu przekaże, zwróci uwagę, że jednak warto się zastanowić, co się robi z plastikiem, szkłem czy innymi odpadami.

– Ja powiem na swoim przykładzie – dodaje pani Małgosia. – Do swojego domu kupowaliśmy z mężem do tej pory tańszy węgiel i jednak to jest problem. Lepiej kupić lepszy jakościowo węgiel, bo jest on o wiele wydajniejszy. Wcześniej nie zwracaliśmy na to uwagi, a podczas narady przekonałam się, że to jednak ma znaczenie. W następnym sezonie grzewczym na pewno będzie u mnie zmiana.

Stowarzyszenie Szansa – nowa szansa dla Rejowca Fabrycznego?

Stowarzyszenie Inicjatyw Społeczno-Kulturalnych „Szansa” zostało zarejestrowane w lipcu 2013 roku i skupia osoby, którym zależy na budowaniu więzi między mieszkańcami miasteczka.

Planowaliśmy je założyć jeszcze w ubiegłym roku, – mówi pani Krystyna – ale udział w naradzie obywatelskiej pomógł się pewnej grupie zintegrować. Ludzie starsi i młodzi, z różnych środowisk, spotykali się tutaj bardzo chętnie.

Udział w naradach rzeczywiście powyciągał ludzi z domu – cieszy się pani Ania z Urzędu Miasta. – Proszę popatrzeć na panią Krystynę, która jest teraz prezesem stowarzyszenia. W tym stowarzyszeniu są też inne osoby, które przychodziły na spotkania narady. Im się to po prostu spodobało, nagle zaczęli uczestniczyć w tym, czego potrzeba było pewnie od dawna, tylko trzeba było to jakoś umiejętnie otworzyć. Projekt „Włącz się” dał tę możliwość i to moim zdaniem jest nie do przecenienia.

Burmistrz Rejowca Fabrycznego podkreśla, że projekt „Włącz się” był dla miasteczka potrzebny przede wszystkim z dwóch względów. Po pierwsze, dlatego, że obecnie nie tylko modnym, ale i potrzebnym tematem jest kwestia działań proekologicznych, w tym oszczędzania energii. Po drugie, projekt nie tylko zachęcił do wspólnego działania grupę mieszkańców, ale też zainspirował wielu obywateli do większej aktywności. – Naradę obywatelską chcemy w najbliższym czasie powtórzyć przy okazji dyskusji na temat bezpieczeństwa publicznego i zapobiegania chuligaństwu na osiedlach – zapowiada burmistrz. – Ta metoda pozwoli nam wspólnie z mieszkańcami przedyskutować ten problem i wypracować dalsze działania…

Narady obywatelskie to szansa dla mieszkańców na większą aktywność w ważnych sprawach wspólnoty lokalnej. To także szansa na lepszą komunikację na linii obywatel – władze samorządowe. To wreszcie uczenie się odpowiedzialności za wspólne sprawy, lepszy przekaz informacji i pobudzenie obywatelskiej aktywności w działaniach na rzecz wspólnego dobra.

Tymczasem energetyczne narady obywatelskie już wkrótce odbędą się w kolejnych trzech gminach woj. lubelskiego – w Poniatowej, w Rykach i w Opolu Lubelskim.

Pobierz reportaż z Rejowca Fabrycznego w wersji PDF